Bestsellery
Veera  Silver - Opaska na Kolano
Veera Silver - Opaska na Kolano

74,99 zł

Veera Silver - Rękawice
Veera Silver - Rękawice

99,99 zł

Thuasne - GenuExtrem
Thuasne - GenuExtrem

109,99 zł

DeoMed® - Mini Bamboo - Stopki
DeoMed® - Mini Bamboo - Stopki

19,99 zł

Thuasne - MalleoSoft
Thuasne - MalleoSoft

59,99 zł

Thuasne - MalleoDynastab®
Thuasne - MalleoDynastab®

149,99 zł

Thuasne - Ligastrap® Malleo
Thuasne - Ligastrap® Malleo

149,99 zł

BeneCheck - Paski testowe- Cholesterol
BeneCheck - Paski testowe- Cholesterol

69,99 zł

szt.
 Thuasne – Ligastrap Genu
Thuasne – Ligastrap Genu

209,99 zł

Thuasne – GenuPro Comfort
Thuasne – GenuPro Comfort

189,99 zł

Thuasne – MalleoAction Junior
Thuasne – MalleoAction Junior

79,99 zł

szt.
Thuasne - GenuAction
Thuasne - GenuAction

99,99 zł

Pempa® - Pulsoksymetr napalcowy OXY100
Pempa® - Pulsoksymetr napalcowy OXY100

149,99 zł

szt.
Veera  Silver- Naramiennik Damski
Veera Silver- Naramiennik Damski

289,99 zł

Rozmowa o kleszczach

Rozmowa ze specjalistą z zakresu ekologii i epidemiologii chorób odkleszczowych prof. UAM dr hab. Jerzym Michalikiem z Wydziału Biologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, o kleszczach, stwarzanych przez nie ewentualnych zagrożeniach oraz sposobach postępowania w przypadku ukąszenia.

W tym roku pierwsze sygnały o kleszczach pojawiły się już w lutym. Z czego to wynika?

Sezon poszukiwania żywicieli przez kleszcze trwa od kwietnia do listopada, jednak możliwe są odchylenia od tego rozkładu. Te pajęczaki zaczynają żerować już przy temperaturze około 5°C (stopni Celsjusza). Powstały prace pokazujące, że przy łagodniejszej zimie kleszcze mogą rozpocząć sezon aktywności nawet w styczniu, przy czym spadek temperatury ponownie zatrzymuje ten proces. Kleszcze mają zdolność wchodzenia w stan diapauzy. To oznacza, że kiedy warunki zewnętrzne są dla nich nieodpowiednie – na przykład latem, kiedy jest zbyt sucho i występują wysokie temperatury powietrza lub nie ma żywicieli – to mogą włączyć swój organizm na spowolnione obroty i wyhamować swoją aktywność życiową. Potrafią zrobić to na każdym etapie swojego rozwoju i przeczekać niekorzystny czas. Reaktywują się wraz z poprawą warunków.

Powinniśmy się ich obawiać?

Kleszcze mają zdolności biologiczne, które umożliwiają transfer różnego rodzaju czynników chorobotwórczych, takich jak wirusy, bakterie, czy pierwotniaki. W tym względzie funkcjonują jak wyspecjalizowane „strzykawki” służące do przenoszenia określonych patogenów, z których niektóre odpowiedzialne są za choroby odkleszczowe.

W Polsce występuje 21 gatunków kleszczy, a w całej Europie 77. Najwięcej problemów z punktu widzenia medycznego i weterynaryjnego dotyczących przenoszenia chorób odkleszczowych powoduje głównie jeden gatunek – kleszcz pospolity Ixodes ricinus. Na liście jego żywicieli znajduje się aż 250 kręgowców lądowych. Gatunek ten występuje w otwartych ekosystemach (lasach, łąkach, parkach), co poszerza jego dostęp do rozmaitych żywicieli, wśród których człowiek jest wyłącznie przypadkowym. Niestety w określonych warunkach kontakt z nim może przysporzyć nam problemów.

W cyklu życiowym kleszcza pospolitego występują kolejno trzy aktywnie stadia: larwa, nimfa i postać dorosła. Każde stadium pobiera krew jednorazowo w okresie trwającym od kilku do kilkunastu dni. Człowieka najczęściej atakują nimfy. Warto wiedzieć, że krew pobierają wyłącznie samice, natomiast samce tylko z nimi kopulują. To oznacza, że nie stanowią żadnego zagrożenia dla człowieka.

Czy wszystkie kleszcze są nosicielami bakterii wywołujących boreliozę?

Borelioza to najczęściej diagnozowana choroba odkleszczowa powodowana przez bakterie Borrelia burgdorferi zaliczane do krętków. Kleszcze nie rodzą się od razu zakażone. W większości przypadków zakażają się dopiero w trakcie żerowania na dzikich zwierzętach, w których organizmach namnaża i utrzymuje się ta bakteria. W epidemiologii mówi się, że kleszcz jest wektorem, czyli że przenosi patogen między zwierzętami, ale najpierw sam musi się zakazić. Jeśli trafi na żywiciela, który jest naturalnym źródłem krętków boreliozy, jak np. drobne gryzonie lub ptaki wróblowe (np. drozdy, kosy, zięby), to pobrany wtedy patogen może przenieść przy okazji kolejnego żerowania.

Jak zareagować na ukąszenie kleszcza?

Przede wszystkim powinniśmy zachować spokój. Każdy może wyciągnąć kleszcza jednym dynamicznym ruchem w górę przy użyciu narzędzia np. pęsety lub tzw. kleszczołapek. Należy go usunąć w miarę szybko, a następnie zdezynfekować to miejsce. Dane pokazują, że im dłużej kleszcz tkwi w skórze człowieka, tym bardziej wzrasta ryzyko zakażenia boreliozą. Uważa się, że w czasie krótszym niż 24 godziny możliwość przekazania człowiekowi krętków boreliozy przez zakażonego kleszcza jest mało prawdopodobna. Prawdopodobieństwo to po 24h jest nadal stosunkowo niskie (15-20 proc.), natomiast wzrasta po 48 godzinach (do ok. 50 proc.). Miejsce, z którego został usunięty kleszcz należy jednak obserwować pod kątem ewentualnego pojawienia się rumienia, zwłaszcza kiedy przebywał w naszej skórze dłużej niż dobę. Ewentualny test na boreliozę można przeprowadzić dopiero po upływie 3-4 tygodni od ukąszenia. Jest to zgodne z wytycznymi Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych, które zaleca wykonanie pierwszego badania u pacjenta z podejrzeniem boreliozy po upływie 3–4 tygodni od ekspozycji na kleszcza. Należy jednak pamiętać, że jeśli nie pojawił się rumień wędrujący oraz nie wystąpiły żadne inne nietypowe symptomy wczesnej boreliozy takie jak objawy grypopodobne (gorączka, bóle głowy, bóle stawowo-mięśniowe), to wykonywanie testu wydaje się zbędne. 

Co jeśli podczas wyciągania kleszcza jego część zostanie w skórze?

Zdarza się, że podczas wyciągania kleszcza w skórze zostaje część, którą potocznie określamy „główką”. Te pajęczaki nie mają głowy, natomiast na przodzie ciała posiadają tzw. gnatosomę, czyli aparat gębowy. Zwykle w skórze pozostaje jego fragment w postaci ząbkowanej lancetowatej płytki, która nie stanowi zagrożenia. Nie trzeba zatem wpadać w panikę. Organizm da sobie z nią radę. Miejsce ukąszenia należy zdezynfekować, a po upływie czasu płytka zostanie samoistnie „odrzucona”.

Na rynku dostępne są różnego rodzaju repelenty na kleszcze. Czy warto po nie sięgać?

Naturalnym miejscem występowania Ixodes ricinus są lasy mieszane i liściaste z grubą warstwą ściółki, szczególnie miejsca zacienione. Jeśli jedziemy na wakacje lub mieszkamy w takim otoczeniu, można wspomóc się różnego rodzaju środkami odstraszającymi. Repelenty mają bardzo nieprzyjemny smak i zawierają środki, które powodują, że kleszcz unika spryskanego miejsca. Najbezpieczniej nanosić je na spodnie (do wysokości kolan), buty i ewentualnie dłonie, jeśli np. zbieramy jagody. Choć kleszcz nie ma oczu, to na stopach I pary odnóży posiada specjalne narządy, które działają jak radary. Reagują one na bodźce chemiczne, mechaniczne, termiczne i wilgotnościowe. To dzięki nim odbiera m.in. zmianę temperatury czy zapachu, co ułatwia zdobycie żywiciela.

Niektóre repelenty możemy zrobić sami. Można wykorzystać naturalne gorzkie związki obecne w takich roślinach jak wrotycz pospolity czy, bylica, piołun. Rośliny można zalać alkoholem lub wodą, poczekać kilka dni, aż puszczą aromaty i soki, a następnie rozcieńczyć i przelać do butelki. Dobrze spisują się także olejki, np. z rozmarynu, czy goździków.

Produktów, które odstraszają kleszcze, jest bardzo dużo i warto z nich korzystać, jednak podstawową zasadą, której musimy przestrzegać po powrocie z terenu gdzie mogą one licznie występować, jest dokładne przeglądanie własnego ciała.

 

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl